sobota, 16 maja 2015

4# Nocne rozmyślenia

         Zazwyczaj to właśnie nocą człowiek normalny, rozumny dostaje napadu wspomnień, przemyśleń typu: ,,co by było gdyby".
        Ostatnio nawet zastanawiałam się dlaczego ludzie mają taki odruch? Może to poprzez spokój i ciszę panującą wieczorem. Melancholię, która jest jakby nie patrzeć.... zbyt spokojna. Człowiek od dawnych dziejów jest przystosowany do chaosu. Tym bardziej gdy w 21 wieku każdy walczy o przyznanie jak największego poszanowania i kasy.
         No bo w końcu z czegoś trzeba żyć. To całkiem zrozumiałe.

Wpierw pozwolę sobie na złożenie takiej hipotezy: Dzień jest po to by żyć, a noc po to by umierać. Jak to powiedzą Amerykanie: So true.

        Z tej krótkiej wypowiedzi można ująć to w jednym zdaniu: Gdy statystyczny człowiek nie pracuje, jest wolny, a cisza panująca wokół jeszcze bardziej sprawia, że my ludzie nie potrafimy przestać się zamartwiać.
    
          Adrenalina daje kopa. Hohoh jasne, jasne. Tyle czy ten kop jest dobry i taki sobie zdrowy? Nie koniecznie.
Ciągły stres jest jakby to powiedzieć.... do dupy. Ameryki nie odkryłam to oczywiste, ale taka jest prawda. Lecz nie o tym w dzisiejszym poście mowa.

Ciągle także nachodzi mnie taki chwilowy wywód: ludzie sami sobie robią kłopoty, problemy i dodają zmartwień.

Dlaczego? Czy wszystko nie może żyć teraźniejszością? A no nie może. Bo jest zasadnicza różnica: chcieć, a móc. To dwa skrajne przypadki. A życie na ziemi nam to tylko bardziej utrwala i uświadamia. 

1 komentarz:

  1. To jest chyba tak, że nosimy w sobie te refleksje przez cały dzień, ale nie mogą się przebić przez hałas codzienności... Dopiero wieczorem, kiedy jest cisza i spokój, wychodzą na pierwszy plan ;)

    OdpowiedzUsuń