poniedziałek, 18 maja 2015

7# Recepta na me szczęście

     Życie i szczęście. Z dnia na dzień zastanawiam się nad tymi słowami coraz to głębiej. Człowiek zazwyczaj traktuje życie jako zło konieczne. Sama w zasadzie nie wiem czemu. Może przez za duży nakład obowiązków? A może przez to, że aby coś dostać musimy na to zapracować i to dość ostro. Czas leci nam przez palce. Dlaczego nie zrobimy tak więc coś dla siebie? Aby to życie nie było jak wyżej opisane. Nudne, szare i ponure.
    W 21 wieku odpowiednikiem szczęścia jest - pieniądz. Czasami miłość, zdrowie, rodzina.
     
        Każdy człowiek zaczyna powoli popadać w rutynę, która rozwiewa nasze cele i marzenia o które za młodu tak walczyliśmy, pielęgnowaliśmy i chroniliśmy. Biegnąc w ciągle żywo tętniącym życiu zapominamy o tym. Na ich miejsce wchodzi  rodzina, mąż, żona, dzieci, praca, szkoła,  a może po prostu rodzice którzy nie zgadzają się na ich realizację. Powodów może być milion. Sam o tym wiesz.
        Na pytanie jaka jest moja własna recepta na prawdziwe szczęście i przy tym uzyskiwanie szczerej radości, a nie poczucie wykorzystania kogoś dla własnego dobra, jest prosta. Żyć według własnych zasad. Spełniać się robiąc coś co daje nam satysfakcje. Znaleźć siebie w tym wszystkim i płynąć w głąb tego nurtu. Poddać się temu. Spełniać marzenia.
       
        Może 2/3 pomyślą, że to oczywiste. Jasne, że jest. Zgadzam się. Tylko skoro rzeczywiście jest to banalne, czemu idąc ulicą mijasz ludzi zapłakanych, pogrążonych w ciemnych myślach i z zatopionym wzrokiem w głąb czarnej otchłani ciemnych problemów?
Bo nie mają pieniędzy? Możliwe. Prawdą także jest to, że pieniądz daje satysfakcje i radość. Czy da się bez niego żyć? Niezupełnie. Bo gdy jesteśmy chorzy, leki za coś kupić rzecz jasna trzeba. Jedzenie by przeżyć także. 
A może to wszystko przez miłość?
         
          Lecz jedna, jedyna rzecz na tym świecie jest lepsza. Czemu? Bo jest bezcenna, Twoja, moja - rodzina.
To jest recepta na me szczęście.

Kochać z sercem, marzyć do końca, spełniać szczerze, życzyć miłosiernie.

niedziela, 17 maja 2015

6# Muzyki moc

     Czasami zastanawiam się jak to jest możliwe, że 3 minutowa muzyka może zmienić kompletnie całe Twoje nastawienie. To jest magia. Może to śmieszne co napisałam, ale dla mnie jest to magiczna moc muzycznej melodii.
      Z natury kocham piosenki i wesołe, ale i smutne które zawsze egzystują w pesymistyczny nastrój, nastawienie przez cały dzień.

         Mówi się, przecież w końcu, że człowiek musi się po prostu wypłakać by wylać ten ból wewnętrzny. Zgadzam się. Trzeba. Ale co wtedy gdy to nie chce minąć? A przywiązanie do smutnej melodii i wystukiwanego rytmu przez perkusistę co chwila gra w naszej głowie? Nic?
         Automatycznie zmienić playlistę. I choć szkoda piosenki - bez obaw wywalcie ją z listy waszych przebojów nr1. Nastawcie się na radosną nutkę i zamknijcie oczy - myślcie. Dużo. I choć problemów człowiek będzie miał 100, dana kompozycja nut zmieni ich obieg. W głowie pojawią się myśli: ,, Dlaczego mam nie dać rady? Mam zapał, mam siłę - mam wiarę".

Wszystko człowiek sam sobie rodzi w mózgu. Pozytywne chwile i te negatywne. Czasami nawet jak słucham daną piosenkę płaczę bez powodu, albo wyobrażam sobie jak zdobywam szczyty w moim życiu.

Z jednej strony to przerażające jak można nasz organizm manipulować na różne strony.... a może to piękne? Dlaczego? Ponieważ niektóre smutki można uciszyć i uśpić. Nie ważne na ile. Ale czy się da. Jeżeli tak... pogrążajmy się w danej jak najmocniej i całym sobą.

                     
                                                          Dziękuję za przeczytanie tego i innych postów.

sobota, 16 maja 2015

5# Bóg - wiara

Dość kontrowersyjny temat, ale jak to ja musiałam się za to zabrać.
Czym jest dla nas wiara nie tylko na tle religijnym? Zazwyczaj jest to mówienie o czymś, sądzenie, wierzenie. Ufanie po prostu w coś co darzymy poczuciem pewności, że tak jest, było, będzie. Wiarą, że mamy rację i nikt nie jest w stanie jej podważyć.
         To piękne stwierdzenie nieprawdaż? Tak. Prawda. Ale co z tego jak niektóre człowieczki nie umieją go rozróżnić.
Do rzeczy.

Siedzisz ze swoją najlepszą przyjaciółką z lat najmłodszych. śmiejecie się , jest FUN. Żyć nie umierać. Nagle ona uśmiecha się do Ciebie i mówi:
- Zapomniałam ci coś powiedzieć. Widziałam się w piątek z Adamem. - Myślisz. Myślisz. Adam to chłopak w którym się kochasz. Wiedzą o tym tylko.... w zasadzie tylko ty i twa przyjaciółka która szykuje się na referat ustny. - I wiesz co? I wiesz co? Pocałował mnie! Robi Ci się na sercu smutno. Gdy zaczyna jeszcze bardziej wchodzić w szczegóły jak jej usta penetrował, a ona śmiała się jak kretynka.

Ale co to ma do Boga i wiary? Do Boga jeszcze nic, ale do wiary dużo.

Zaczynasz się zamartwiać i wierzyć w to co ona powiedziała. Nie wybrał Ciebie. Może mu się nie spodobałaś. Pogrążasz się w przykrych zastanowieniach i argumentach czym by to mogło być spowodowane. Dlaczego jej wierzysz? Dlaczego? Jeżeli jest przyjaciółką nie pocałowałaby go, a jak już nie powinna Ci tego powiedzieć śmiejąc się i przy tym udawać że nic się nie stało.

TO DLACZEGO NIE UWIERZYMY W BOGA? 

Bo nie widać? Bo nie słychać? Bo nie daje jasnych sygnałów?

Możecie napisać mi komentarz: cnotliwa zakonnica. I wiesz co? Mam na to wyjechane jak mnie nazwiesz. Ja w Boga i w Trójce Świętą wierzę zapalczywie.

Nie jestem idealna. Jestem grzesznikiem. Paskudnym grzesznikiem. Zamiast iść do kościoła wolę zostać w domu, bo za daleko albo wolę pograć na komputerze, obejrzeć film, iść na zakupy, pouczyć się. W większości dni jestem chora, więc czasami rzeczywiście iść nie mogę. Co 3 tygodnie muszę brać antybiotyki. A do 6 roku życia moim drugim domem był szpital, a przyjaciółką kroplówka.

Kto przy mnie był? Rodzice głównie. Ciocia także. Bóg? Też był. A przy porodzie mojej mamy ze mną mogłam nie mieć jednej ręki. Żyję! Cała i zdrowa - w pełni rozwinięta.

Ja rozumiem sprawy Jezusa, Boga, Matki Bożej są tak niesamowite, że aż nieprawdopodobne. Ale dlaczego to ma być kłamstwo?
Jeżeli jest się katolikiem to nie znaczy że jest się cnotliwym, wiecznie dobrym, aseksualnym z brakiem rozburzonych fantazji miłosnych. NIE.

I choć nigdy nie widziałam Boga - to wiem, że pomaga mi iść przez życie. Rzadko się modlę to fakt, ale nigdy nie zwątpiłam w taki sposób by go obrazić.

Teraz pojawiła się taka myśl - co by było gdybym go spotkała. Nie wiem. Może bym uciekła. Bałabym się, że moje grzechy i ja są złe. Bałabym się prawdy. A dodatkowo wstydziłabym się tego co zrobiłam i jakie miałam myśli.

Nie bójmy się wierzyć tylko dlatego bo boimy się co obcy powie!

NIECH MÓWIĄ! LUDZIOM NIGDY SIĘ NIE DOGODZI.       

Swój jakże szczery post chciałabym zadedykować mojej bliskiej osobie, która uświadomiła mi parę rzeczy które i wiedziałam i nie wiedziałam. Tu obok macie jej bloga ---> Sincere But Nasty           
Dziękuję Zuzia.   

4# Nocne rozmyślenia

         Zazwyczaj to właśnie nocą człowiek normalny, rozumny dostaje napadu wspomnień, przemyśleń typu: ,,co by było gdyby".
        Ostatnio nawet zastanawiałam się dlaczego ludzie mają taki odruch? Może to poprzez spokój i ciszę panującą wieczorem. Melancholię, która jest jakby nie patrzeć.... zbyt spokojna. Człowiek od dawnych dziejów jest przystosowany do chaosu. Tym bardziej gdy w 21 wieku każdy walczy o przyznanie jak największego poszanowania i kasy.
         No bo w końcu z czegoś trzeba żyć. To całkiem zrozumiałe.

Wpierw pozwolę sobie na złożenie takiej hipotezy: Dzień jest po to by żyć, a noc po to by umierać. Jak to powiedzą Amerykanie: So true.

        Z tej krótkiej wypowiedzi można ująć to w jednym zdaniu: Gdy statystyczny człowiek nie pracuje, jest wolny, a cisza panująca wokół jeszcze bardziej sprawia, że my ludzie nie potrafimy przestać się zamartwiać.
    
          Adrenalina daje kopa. Hohoh jasne, jasne. Tyle czy ten kop jest dobry i taki sobie zdrowy? Nie koniecznie.
Ciągły stres jest jakby to powiedzieć.... do dupy. Ameryki nie odkryłam to oczywiste, ale taka jest prawda. Lecz nie o tym w dzisiejszym poście mowa.

Ciągle także nachodzi mnie taki chwilowy wywód: ludzie sami sobie robią kłopoty, problemy i dodają zmartwień.

Dlaczego? Czy wszystko nie może żyć teraźniejszością? A no nie może. Bo jest zasadnicza różnica: chcieć, a móc. To dwa skrajne przypadki. A życie na ziemi nam to tylko bardziej utrwala i uświadamia. 

3# Rodzinne spotkania

Na samą myśl przychodzi mi jedno.
- Rodzinne spytki. - ciekawość.

Wujek chce wiedzieć czy masz chłopaka. Ciotka czy jesteś dziewicą, ojciec czy wpadłaś komuś w oko, matka.... czy się zakochałaś. Wow.... wszystko wokół miłości i amorów. Ugh gdyby jednak ten amor mógłby zamiast ze strzały miłości walnąć każdego po kolei zwykłym kamieniem byłby sukces.

Jak to się mówi: ,, nie ma to jak u rodziny!"
No jasne, muzyka gra, stół płacze z bólu od zachlanej głowy Pana Staszka, a do kibla gdyby postawić automat z kasą można by za nią kupić aż Biały Dom.. Biznes się kręci..

W życiu każdego z nas odbywa się choć jeden na 2 miesiące zlot famijilny. Ni z dupy ni z pietruchy do domu wraz z  ciotką Helgą, ciotką Kornelią jej mężem Pawłem, kuzynami: Adamem, Tadeuszem, Filipem, Aleksem, Edytką, Babką Olgą i dziadkiem Stefano przez okno wbijają się sąsiedzi!
Tego się nie spodziewałeś. I nagle ze spokojnego salonu, domu -azylu robi się dżungla. Kto pierwszy zje najwięcej kawałków tortu.
Wszyscy się śmieją z dowcipów sąsiada Jurka.... a w zasadzie nie. Ty się nie śmiejesz.
Ty chowasz głowę w poduszkę sofy bo właśnie ciotka Helga obmawia plan Twoich zaślubin.
Okej.... co za komfort myślisz w pierwszej chwili. Ty się nie musisz martwić o nic ani o kogo. W drugiej chwili.... no dobra .... kto jest moim kandydatem? Krew podchodzi Ci do gardła..... pfff co tam gardła - mózgu. Oddech przyśpiesza. Ale nie! Nie unoś głosu. Nie zaprzeczaj. I tak im przejdzie, a ty wyjdziesz na wredną zołzę, która jest lesbijką i ma w 4 literach uczucia innych. Gratulujesz samej sobie! No świetnie.
Nic nie mówisz. Siedzisz zgaszona nucąc sobie swoją ulubioną muzykę, która leciała dzisiaj rano w radiu. Nagle.... (jak zresztą wszystko) ktoś rzyga. Śmiejesz się z tego do póki nie ujrzałaś, że na Twoje buty.
Nie wiadomo co się stało, bo jak wróciłaś z toalety (by je umyć, zdjąć, zmienić) wszyscy śpiewają, śpią, tańczą, kłócą się.
 Na sam koniec przypominają sobie o Tobie i znów się pytają: ,, Jak w szkole?"
Myślisz, myślisz.... jak w szkole? Odpowiadasz z uśmiechem: ,,ławki są, tablice także.... a coś się stało?"
Kuzyn krzyczy w Twoją stronę abyś mu włączyła komputer bo zaraz rozwali Ci łeb zabawkowym pistoletem. Karzesz mu się uspokoić i siedzieć na dupie. Wtedy on i reszta kuzynostwa atakuje Cię pistoletem na wodę.
Zaczynasz powoli wybuchać, ale się trzymasz.Odpowiadasz przelotne: ,,pier**l się" zapominając że są to 8 latkowie. Wracasz do salonu, wszyscy zgrzani - co tam zgrzani nachlani jak patefon.
Wychodzisz na balkon, a tam twoja własna siostra i i jej chłopak, który nie wiadomo skąd się znalazł, liżą się jak spragnieni śliny ludzie. Cofasz się. Będąc już bardziej zdenerwowana.
Idziesz do kuchni. Może Twoja mama potrzebuje pomocy, a to chociaż zapomni o dziczy panującej w innych pokojach.
Wchodzisz. I... stoisz..... na podłodze leży dziadek Stefano podśpiewujący piosenki z II wojny światowej.
Chyba z Twoich uszu wylatuje para. Ale żyjesz! Pocieszasz się tym.
Dobra, udało Ci się przedostać. Pytasz swojej matki czy jej pomóc. Odpowiada, że nie, ale mówi że modli się aby wszyscy już poszli. Uśmiechasz się ze zdziwienia i radości że ktoś cię rozumie. Nagle Twoja mama przypaliła mięso. Krzyczy na Ciebie. Myślisz sobie, że chyba jesteś w 2 wymiarze. Ufo cię zabrało do złego świata. Wkur***na już ma maksa zakładasz kurtkę, wychodzisz. Idziesz do parku. I tak mija Ci noc. Śpisz na ławce. Następnego dnia rano trafiasz na komisariat. Okazuje się że w celi obok jest Twój sąsiad WŁAŚNIE PAN JUREK! Ignorancko przekręcasz oczami nic nie mówiąc aż do przyjazdu rodziny, która krzyczy na Ciebie wołając, że jesteś zdemoralizowana i nieodpowiedzialna, zbuntowana. Ojciec - że przewraca Ci się w dupie. Pyta się czy domu nie masz z widocznym sarkazmem na odległość. 

Mija tydzień a nikt nie pamięta co się wtedy działo. No po prostu żyć nie umierać!

Ah te rodzinne spotkania... a podobno to my jesteśmy Ci co nie umieją się bawić.
Ale mimo wszystko nie zapominajmy o tym, że rodzinę ma się jedną. I mimo wszystko czytając to może się uśmiechasz i myślisz, że nieraz takie zdarzenia się odbywały to i tak pamiętaj, że to oni dali Ci życie i dali całą miłość. W rodzinie bywa pod górkę, ale to jest piękne i niezwykłe. Że możecie być wszyscy razem.....

piątek, 8 maja 2015

2# Miłość

         Nikt mi nie powie, że miłość to zawsze fiołki i róże. Gówno prawda. Przepraszam w tym wypadku za mą patologiczną wymowę, ale to przez emocje - proszę wyczuć tu moją ironię ze względu na moją bolesną przygodę. Nie, nie mam zamiaru tu opowiadać co, dlaczego i z kim. Bo jak to mówią miłość jest gorsza niż ( dla osób o słabych nerwach - zejść linijkę niżej ) sraczka. 
Ooo tak. A przecież każdy Ci powie: ,, Jak się Zdzichu zakochasz, to nie będziesz myślał o niczym innym, miłość to piękna rzecz!"
         Tylko trzeba pamiętać, że miłość wiążę się także z bólem. U jednych bardziej u innych mniej.Bo w końcu któraś osoba zapragnie czegoś więcej. Nie, nie chodzi o seks. Ale o coś co da nam i kobietom i mężczyznom poczucie tego, że jesteśmy dla tej osoby jedynymi. I choć na świecie znajdą się osoby mądrzejsze, głupsze, bogatsze czy wręcz przeciwnie to właśnie TY masz nadać miłości taki charakter, że oni nie będą się liczyć.
        Proste? No niby proste jak budowa cepa. Zobaczymy dalej.
        Nie ogarniam jednej rzeczy. Ludzie mówią: ,, Jak ją/go kochasz to to powiedz". 
Od razu mam ochotę takiej osobie dać z marsza głębokiego liścia. Obecnie ugrzęzłam w miłości dość... spartaczonej gdyż oby dwoje boimy się tego co by z tego wynikło. Odrzucenie? Rozpacz? Depresja? Okej przesadziłam, ale każdy ma inną psychikę. 
        Co jeżeli on ma dziewczynę lub ona chłopaka, a jednak jedna osoba z tej i z tej pary kocha siebie większą siłą? Proste! Iść skończyć jedno zacząć drugie. 
         
A tak w realnym życiu to wszystko wygląda inaczej. 

Człowieka zabija niepewność. Co jeżeli ja z nią skończę, a tam ta powie że nie che ze mną być? Zostanę sam? Koledzy mnie znienawidzą? 

Powiem tak: Jeżeli kochasz to zacznij od małych kroczków. Dajcie sobie sygnały. Lekkie. Kiedy i one są, a nic się nie dzieję powiem jedno....: 

Daj sobie spokój. Dlaczego? Bo wygląda na to, że opinia innych może być dla tego kogoś ważniejsza. 
Chyba, że masz 100% pewność, że nie. Spróbuj i Ty. Nie czekaj. Bo czas biegnie dalej. Tylko błagam... nie mówicie nikomu, że pierwszy chłopak jest na całe życie. To bzdura! Pierwszy chłopak jest zazwyczaj chmurką wspomnienia przyszłości gdy robiliśmy z druga osoba wszystko ten pierwszy raz....  

czwartek, 7 maja 2015

1# Czym jest dla mnie filozofia?

 W dzisiejszym oficjalnym pierwszym wpisie postaram się mniej więcej skompletować moje myśli i napisać czym ta nauka, która jest dla mnie sposobem myślenia znaczy.
     Na początku nie ukrywając prawdy - większość myśli, że filozofia to pieprzenie bzdur gdzie popadnie i wyimaginowanie czegoś co nawet nie było z daną sytuacją, przedmiotem powiązane. 
     Stek bzdur.
Osobiście filozofia jest dla mnie czymś, co wywołuje zawsze drobnostkę pozytywnej, negatywnej myśli w sytuacji. Może to morał? Coś w ten deseń.
Na tej stronie dlatego postanawiam dawać wpisy o... świecie, zdarzeniach, tokach myśleniach, nauce, przyrodzie, kobietach, mężczyznach i o ludziach.

Przestudiowując całe dzieje filozoficznego myślenia można dostrzec wiele dziwnych przypadków reakcji ludzi na dane coś. Są to tak zwane filozoficzne założenia, które opublikuje innym razem by stworzyć odrębny temat. Wniosek z tego taki, że jak każdy chyba wie, widzi - świat idąc w głąb technologi i 21+ wiek zapomina co to ważna idea. 
Dlaczego?
Dzisiaj każdy ziemianin myśli co zrobić by było: szybko, łatwo i komfortowo.  I nikt mi nie powie, że nie. 2/3 Polaków wierzy, że można dostać wielki awans za nic nie robienie. 
Świetnie!  Gratuluje popsucia mózgu. Masz dwa wyjścia, albo ulec autodestrukcji ( bo nie daleko Ci do niej ), albo ruszyć okiem i zauważyć, że coś nie tak.

 Niżej wstawiam Wikipediową definicję gdybyś odebrał powyższy post za chaotyczny. Nie martw się, ja też. 


Filozofia (gr. φιλοσοφία – umiłowanie mądrości) – systematyczne i krytyczne rozważania na temat podstawowych problemów i idei, dążące do poznania ich istoty, a także do całościowego zrozumienia świata.


 Główne zagadnienia filozofii
Można wyróżnić tradycyjnie pięć centralnych obszarów filozofii:

  • ontologia - dotyczącą natury bytu i rzeczywistości,
  • epistemologia (gnoseologia, teoria poznania) - zajmuje się problemem poznania, wiedzy, prawdy i ich relacji do rzeczywistości,
  • etyka (czasami wraz z estetyką łączoną w aksjologię) - czyli kwestie dotyczące wartości, norm postępowania, cnót,
  • historia filozofii - czyli naukę historyczną zajmującą się dziejami filozofii,
  • logika.

Wstęp

Skoro wszedłeś na mą stronę, zauważyłeś jaki ma ona tytuł. 
          Dlaczego taka nazwa? Może dlatego, że wszyscy mówią ( razem ze mną ), że posiadam bliżej nieokreślone filozoficzne podejście do świata, które w 21 wieku jest mało popularne. I choć mam tego świadomość, to pragnę choć trochę popisać dla siebie i może dla Ciebie.
          Tak... pierwszy post i pierwsza filozoficzna myśl. Nie, nie należę do osób przeciętnych. Do ekscentrycznych a i owszem. Więc mam ogromną nadzieję, że moje opowiadane dyrdymały Cię choć trochę zainspirują do postrzegania świata jak ja. 
         I choć może myślisz, że studiuję filozofię - mylisz się kochanie. Szykuję się na studia na wydziale Prawa i Administracji. Blond? Masz rację, jestem blond jasnością!

Dodatkowo proszę Cię, a raczej radzę abyś moje konkluzje czytał z przymrużeniem oka, inaczej możemy się ostro pokłócić gdyż ja zdania nigdy nie zmieniam by komuś ustąpić, bądź się przypodobać. Nie podoba Ci się mój styl pisania? Rozumiem, każdy ma inny gust. Więc jeżeli już to w prawym górnym roku jest taka... pomarańczowa ikonka na której jest narysowany biały krzyżyk. KLIKNIJ, a zobaczysz co się stanie :)  

i po krzyku