Czasami zastanawiam się jak to jest możliwe, że 3 minutowa muzyka może zmienić kompletnie całe Twoje nastawienie. To jest magia. Może to śmieszne co napisałam, ale dla mnie jest to magiczna moc muzycznej melodii.
Z natury kocham piosenki i wesołe, ale i smutne które zawsze egzystują w pesymistyczny nastrój, nastawienie przez cały dzień.
Mówi się, przecież w końcu, że człowiek musi się po prostu wypłakać by wylać ten ból wewnętrzny. Zgadzam się. Trzeba. Ale co wtedy gdy to nie chce minąć? A przywiązanie do smutnej melodii i wystukiwanego rytmu przez perkusistę co chwila gra w naszej głowie? Nic?
Automatycznie zmienić playlistę. I choć szkoda piosenki - bez obaw wywalcie ją z listy waszych przebojów nr1. Nastawcie się na radosną nutkę i zamknijcie oczy - myślcie. Dużo. I choć problemów człowiek będzie miał 100, dana kompozycja nut zmieni ich obieg. W głowie pojawią się myśli: ,, Dlaczego mam nie dać rady? Mam zapał, mam siłę - mam wiarę".
Wszystko człowiek sam sobie rodzi w mózgu. Pozytywne chwile i te negatywne. Czasami nawet jak słucham daną piosenkę płaczę bez powodu, albo wyobrażam sobie jak zdobywam szczyty w moim życiu.
Z jednej strony to przerażające jak można nasz organizm manipulować na różne strony.... a może to piękne? Dlaczego? Ponieważ niektóre smutki można uciszyć i uśpić. Nie ważne na ile. Ale czy się da. Jeżeli tak... pogrążajmy się w danej jak najmocniej i całym sobą.
Dziękuję za przeczytanie tego i innych postów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz